Zagnieżdżenie 

→ In English

Zanim zaczniesz czytać... pamiętaj: żeby tak naprawdę zrozumieć rekurencję, musisz najpierw zrozumieć rekurencję. To bardzo krótki tekst i nie należy go czytać szybko i pobieżnie. Uruchom wyobraźnię, wczuj się, czytaj powoli, uważnie i "liniowo", bez przeskakiwania, poświęć ~10 minut.


Zagnieżdżenie

Maciej Komosinski

Część −3.

●     ◄⊹●►●     ◄⊡◄⊹●►●►●     ◄●►◄●►⊹◄●►●     ◄◄●►⊡▯◄◄●►●►◎⊹●►●     ∷◄●►◄⊡▯◄◎◎●⊹►◄●►●►●     ∷◄◄⊡▯◄◎◎●⊹►◄●►●►●►●≍     ∷◄◄●►⊡▯◄◎◎●⊹►◄●►●►●≍     ∷◄◄●≍►▯◄◎⌆◎●⊹►◄●►●►●≍⏃     ∷◄◄●≍►▯◄◎⌆◎●⊹►◄●►●≍►◄●►●⏀≍     ∷◄◄●≍►◄●≍►▯◄◎⌆◎●⊹►◄●►●≍▯►◄●►●≍▯     ∷◄◄●≍►◄●≍◎⊹►◄◎⌆◎●⊹►◄◄●►●►●≍▯►◄●►●≍     ∷◎◄◄●≍►◄●≍►◄◎⌆◎●⊹►◄◄●►●►●▯►◄●≍▯►●     ◄∷◄◄●≍►◄●≍◎⊹►◄◎⌆◎●⊹►◄●≍▯►◄●►●►◄●►●≍►●     ∷◄◄▯●≍►◄●≍►▯◄◎⌆◎●⊹►⊡◄◄●►◄●≍▯►●►●►◄●►●≍▯     ∷◄◄▯●≍►◄●≍►▯◄◎⌆◎●⊹►⊡◄◄▵●►◄●≍▯►●►●►◄●►●≍     ∷◄◄◄◎⌆◎●⊹►⊡◄◄▵●►○◄●≍▯►●►●►▯●≍►◄●►●≍     ∷◄◄◄◎⌆◎●⊹►⊡◄◄▵●►○◄●≍▯►●►●►▯●◎≍►◄●►●≍     ∷◄◄▯●≍►◄●≍►▯◄◎⌆◎●⊹►⊡◄◄▵●►◄●►●≍▯►●►◄●►●≍

●⊡     ◄●►●     ◄●►◄⏅◘△◉⌇◉⌂▣⏛▣◈▧▽►●     ◄●►◄⏅◘△◉⌇◉⌂◉▨▢⏛⏛▽►●     ◄●►◄◄⏅◘△◉⌇◉⌂▣⏛▣◈▧▽►●►●     ⌆◄●►◄⏅◘△◉⌇◉⌂▣⏛▣◈▧▽►●     ⌆◄●►◄⌘⏛⏅◘△◉⌇◉⌂▣⏛▣◈▧▽►►●     ⌆◄●►◄◄●►⏅◘△◉⌇◉⌂▣⏛▣◈▧▽►●     ⌆⌆◄●►◄⏅◘△◉⌇◉⌂◈▢▤▣▢▽△◉⌇⏛⌂▥▥▫▤▥▽◎►●     ⌆◄◄◎●►●►◄⏅◘△◉⌇◉⌂◈▢▤▣▢▽△◉⌇⏛⌂▥▥▫▤▥▽◎►●     ⌆⌆◄⊡●⊹►◄⏅▮△⏁⌇⌒⏛⌂▨▥◈▣◉▽►●     ⌆⌆◄⊡●⊹►◄●►⏅▮△⏁⌇⌒⏛⌂▨▥◈▣◉▽     ⌆⌆◄⊡●⊹►◄●►⏅▮△⏁⌇⌒⏛⌂▨▥◈▣◉▽     ⌆⌆◄⊡●⊹⌘⏛►►◄●►⏅▮△⏁⌇⌒⏛⌂▨▥◈▣◉▽     ⌆⌆◄⊡●⊹►◄⏃●►⏅▮△⏁⌇⌒⏛⌂▨▥◈▣◉▽     ⌆⌆◄⊡●⊹►◄●►⏅▮△◈⌇▢⌂▢◉▧▧▽△⏁⌇⌒⏛⌂▨▥◈▣◉▽     ⌆⌆◄⊡●⊹►◄●►⏅▮△◈⌇▢⌂▢◉▧▧▽△⏁⌇⌒⏛⌂▨▥◈▣◉▽     ◄⊡●⊹►◄●►⏅▮△◈⌇▢⌂▢◉▧▧▽△⏁⌇⌒⏛⌂▨▥◈▣◉▽     ◄●►◄⊡●⊹►◄●►⏅▮△◈⌇▢⌂▢◉▧▧▽△⏁⌇⌒⏛⌂▨▥◈▣◉▽     ◄●►◄⊡●⊹►◄⏅▮△◈⌇▢⌂▢◉▧▧▽△⏁⌇⌒⏛⌂▨▥◈▣◉▽►●     ◄●►◄⊡●⊹►◄⏅▮△◈⌇▢⌂▢◉▧▧▽△⏁⌇⌒⏛⌂▨▥◈▣◉▽►●     ◄●►◄⏂⊡●►◄⏅▮△◈⌇▢⌂▢◉▧▧▽△⏁⌇⌒⏛⌂▨▥◈▣◉▽►●▴     ◄●►◄⏂⊡●⊹►◄⏅▮△◈⌇▢⌂▢◉▧▧▽►●▴

Część −2.

................     /////////////     \\\\\\\\\\\\     ----------     /////////////     //////////     ---------     //////////     ^^^^^^^^^^^     ............     ^^^^^^^^^^^     ...........     ////////////     //////////     ^^^^^^^^^     ---------     |||||||||     ---------     ..........     ^^^^^^^^^     ###########     ----------     ##########     ---------     __________     ----------     ##########     |||||||||||     ###########     |||||||||     ===========     |||||||||     ==========     ||||||||||     ..........

...........===     ///////=====     \\\\\\\\\\=====     .........====     ###########==     ========......     =======/////     ==========\\\\\\     ===========........     ============     #########===     ////////=====     \\\\\\\\\\\\\===     ^^^^^^^====     ________====     =====/////////     ---------//////     --------\\\\\     \\\\\\\\____     _________////     ^^^^^^^^^^===     ======//////     ////////======     =========\\\\\     \\\\\\\____     ____.....     ....____///     ////------     -----\\\\\     \\\\\_____     ______------=     =========\\\\\\     \\\\\\\______

.....----^^^     ^^^^^^======     ^^^^^^======     ^^^^^^======     ^^^^^^=====_     ^^^^^^=====__     ______-----     ______====     ________========     ###########     #####=====#####     ###########     #####^^^^^^#####     #####====_____     ######=====_____     #####======..     ######=====..     ######\\\\\\...     =====____...     _______....     .........

Gęste i rzadkie. Pszszszszszsz. Opada i wznosi się. Przesuwa, łączy i dzieli, kurczy i rozpręża. Gzzzzzzzzz.

Niesłyszany szum, niewidziany promień.

Obrót. Zgięcie. Obrót. Zgięcie. Obrót. Zgięcie. Obrót. Obrót. Obrót.

Zapach... Zgięcie. Zapach, zgięcie. Wyprostowanie. Zgięcie. Obrót. Zgięcie... Skurcz. Rozkurcz. Hałas. Skurcz, rozkurcz.

Zgięcie... Dotyk. Zgięcie... Cisza. Bezruch. Dotyk. Zgięcie. Cisza. Bezruch... Rozpad.

Cichy dotyk. Bezruch. Cichy dotyk. Bezruch. Szum dotyku. Powolne zgięcie. Cichy dotyk. Bezruch. Hałas dotyku. Bezruch. Huragan dotyku. Skurcz.

Pachnący dotyk. Bezruch. Głośny zapach. Zgięcie... Wilgotny dotyk. Bezruch. Cichy szum. Zgięcie. Zapach. Wygięcie. Zapach. Obrót.

Narastający hałas. Obrót. Hałas. Obrót. Hałas. Obrót. Hałas. Znieruchomienie. Hałas. Hałas... Nieprzyjemnie. Hałas. Rozpad.

Cisza. Obrót. Cisza. Obrót. Cichy zapach. Znieruchomienie. Cichy zapach. Cichy zapach.

Pustka. Dotyk podłoża. Pustka. Dotyk podłoża. Zgięcie. Ciemna pustka. Zgięcie. Ciemna pustka. Obrót... Przyjemny zapach. Cisza. Przyjemność. Znieruchomienie. Przyjemność.

Wilgoć. Obrót. Wilgoć. Obrót. Dotyk podłoża. Znieruchomienie... Jasno. Coraz jaśniej. Obrót. Jeszcze jaśniej. Było ciemniej. Znieruchomienie.

Zgięcie... Pusta, cicha susza. Zgięcie... Sucha, cicha pustka. Ciemna, sypka nicość. Zgięcie. Drżąca, szumiąca, coraz jaśniejsza i głośniejsza wilgoć. Skurcz. Rażąca wilgoć. Przyjemność. Znieruchomienie.

Przyjemny zapach... znów ten zapach. Zgięcie, zgięcie, wyprostowanie, zgięcie. Więcej jasnego zapachu. Mniej mokrego zapachu. Przyjemność. Znieruchomienie.

Zgięcie, ruch, zgięcie, ruch... Nieprzyjemnie. Zgięcie, ruch. Coraz nieprzyjemniej. Sucha ciemna cisza. Zmęczenie. Coraz większe zmęczenie. Znieruchomienie. Oczekiwanie. Ruch... Nieprzyjemnie. Rozpad.

Ruch, powolny męczący ruch. Ciągle cicha ciemność. Ciągle sucho. Dalej w nieznane, dalej od wysychającej jasności. Rozpad lub istnienie, cierpienie lub przyjemność. Tam było dobrze, ale już nie jest. Gdzie będzie, jak będzie? Niepewność. Kiedyś było tak przyjemnie i tak bezpiecznie.

Zapach jest, zapachu nie ma. Ruch i zapach. Ruch i brak zapachu. Ruch w lewo, ruch w prawo. Zapach z lewej, zapach z prawej. Taniec zapachów. Ruch za zapachem. Zapach za ruchem. Coraz więcej zapachu, coraz więcej ruchu, z tej strony, z tamtej strony. Coraz więcej jasności, wilgoci i przyjemności. I coraz więcej zapachu. Jak za dużo to wolniejszy ruch, już nie tak... chętnie, albo raczej tam, gdzie trochę mniej.

Ruch, jasna suchość, przyjemność, duża przyjemność, samotność i cisza, ruch... chwila przesilenia... ubyło, i już nie samotność, bo zapach. Nieruchomy... nowy ale znajomy zapach, suchość i jasność, męczący ruch, cisza, słabnący zapach, był zapach i nie ma, ruchomy by jeszcze był, a jest zmęczenie, znów samotność, nieprzyjemnie... smutek... tęsknota... żal.

Ruch wśród zapachu, przyjemnie, dotyk, dużo dotyku, zapach w ruchu, zgięcie i obrót, zapach pulsuje, ten sam ruch... ja.

Ja tu, ja tam, ale to nie ja. Wszędzie ja – nie-ja. Czuję co czują nie-ja. Czuję i zmieniam się, zmieniam się i chcę więc myślę, myślę i rozumiem co myślą nie-ja, czuję co czują... inne, ale niektóre czują inaczej i zachowują się inaczej. Mogą więcej, mogą mniej.

Daję znak innym, tak jak inne dają znak mnie. Reaguję tak jak inne. Stanowimy grupę, przekazujemy sygnały, tak jest przyjemniej. Więcej zapachu, mniej niepewności. Podobieństwo daje bezpieczeństwo. Inne, bardziej inne, nie ufam im. Ich znaki nie pomagają, ich sygnałów nie rozumiem. Lepiej gdyby ich nie było, gdybym wszędzie był ja – nie-ja, ale podobny. Jeden wielki ja, wszędzie, znajomy. Co chwilę bardzo-inne przeszkadzają. A ja chcę być. Niestety one też.

Dotykam, przesuwam Pszszszszszsz, pomagam, budujemy, układamy Gzzzzzzzzz, Pszszszsz. Mniej suchej ciemności, wiemy już gdzie mokro i jasno. Ale dlaczego nie można? Dlaczego ograniczone? Tak można. Tu się da. A tego kiedyś nie umieliśmy. Teraz już wiemy, znamy #####^^^^^^##### i #####====_____. Tylko dlaczego tamtego się nie da? Dlaczego ciągle smutek, ciągle musi być nieprzyjemnie?

Czemu jest granica? Obejmuje jak klatka, myśli uderzają o nią, czuć niemal bolesny niedostatek. Co jest pod, co jest za, co jest poza? Chyba coś musi być? Czy Ktoś?

I po co? Po co to wszystko?

A może gdyby było inaczej? Jak wtedy by było? Jak sprawdzić?

Część −1.

— Mówię ci, one coś węszą — powiedziała Gosia.

Marek roześmiał się, dwuznaczność "węszenia" przypadła mu do gustu. — Gosieńko, znam dobrze te twoje ogniki w oczach i twój niby-poważny ton mnie nie oszuka — oświadczył. — Po 80 wspólnie spędzonych latach musisz się bardziej postarać. A poza tym i tak wiadomo, co wyjdzie z tych twoich symulacji. Zostaw je w spokoju i dołączmy do reszty!

— Ignorant... — mruknęła pod nosem Gosia, i głośniej dodała: — A może nie powinniśmy ich zostawiać w spokoju? Myślisz, że jak się nie wtrącasz, to one są szczęśliwsze?

Marek nie odpowiedział. Słowo "szczęście" zupełnie nie pasowało mu do eksperymentów Gosi, poza tym skupił uwagę na małym świecie. Choć otwarcie tego nie przyznawał, to podglądanie "młodszych braci", jak ich nazywała Gosia, sprawiało mu niemałą frajdę. Jaki byłby sens takich eksperymentów, gdyby się wtrącać?

Marek nie wierzył, że ich własna cywilizacja mogła tak szybko osiągnąć poziom 2. Mieli pod sobą wiele najróżniejszych symulacji poziomu 0, więc sami stali bezpiecznie w okolicach poziomu 1. Wedle jego wiedzy i przewidywań innych naukowców, w takiej symulacji, jaką stworzyli, powstanie w niej pod-symulacji powinno wymagać znacznie więcej energii i mocy obliczeniowej, niż do tej pory zużyło. Z ich punktu widzenia powstanie tego typu pod-symulacji byłoby spontaniczne, ale z punktu widzenia symulacji – zgodnie z Zasadą Wodospadu – byłoby najprawdopodobniej świadome.

Ludzkość miała tak szybko wejść na poziom 2? Przecież ciągle była typem 0 w skali Kardaszewa! Z drugiej strony, dużego doświadczenia w tym zakresie nie mieli i nie komunikowali się z innymi cywilizacjami poziomu większego niż 1. Symulacja, która weszłaby na poziom 1 – to byłby precedens, być może jakiś ciąg mało prawdopodobnych zdarzeń? Od niedawna w symulacji niektóre wskaźniki złożoności informacyjnej konsekwentnie rosły, a w organizacji i strukturalnych przepływach energii widać było radykalne zmiany...

Tymczasem kanałem informacyjnym napłynęły nowe wiadomości z planety. Rząd zaproponował, żeby wszyscy obywatele – kierując się patriotycznymi uczuciami – kupowali tylko produkty wytwarzane w ich kraju. Obywatele przyjęli tę propozycję ze zrozumieniem. Prezydent jednego państwa powiedział, że rozmieszczenie wojska przy granicy drugiego państwa ma charakter wyłącznie obronny, ponieważ wojska drugiego państwa wykonują agresywne ruchy w pobliżu granicy. Fani jednej drużyny sportowej zniszczyli część stadionu atakując fanów drugiej drużyny, ponieważ są wierni swojej drużynie, noszą jej symbole i jeżdżą na wszystkie mecze. Kapitan zwycięskiej drużyny powiedział, że jego drużyna istnieje dla swoich wspaniałych i żywiołowo dopingujących fanów, i podziękował Wszechmogącemu za wygraną. Wojsko rozpoczęło decydującą fazę odbijania miasta z rąk ekstremistów religijnych. "Z wolą Bożą, bitwa niedługo się rozstrzygnie" – powiedział do kamery oficer wojsk rządowych. Letnie pożary pochłonęły 10% miasta, a pozostałe 90% udało się uratować dzięki heroicznej walce strażaków i wszystkich mieszkańców. Mieszkanka tego miasta dziękowała Bogu za cud mówiąc, że w chwilach strachu prosiła Go tylko o to, by uratował ją i jej dziecko. Wierzący w jedną koncepcję wysadzili stację transportową, z której korzystali wierzący w inną koncepcję.

Część 0.

Wysiłek był spory, ale się opłacał. Pomysł z transformacją wymiarów też nieźle wypadł. Teraz mogło wybierać istniejące wymiary, tworzyć nowe i dowolnie je układać, wiązać je i rozpoczynać, widzieć natychmiast cały rozwój, przeplatać wiązki zdarzeń czując od razu konsekwencje, bawić się pseudolosowością i prawdopodobieństwem, kierować różnorodnością i zbieżnością. Cząsteczki tańczyły na liniach przyczyn i skutków jak koraliki na strunach. Ale sensowniej było nie dotykać. Niech dzieło samo się robi, niech dzieło samo pracuje i wymyśla, niech buduje gęste hiperkule czystej informacji, podczas gdy Ono ciągle rozszerza, zdobywa coraz więcej nowego.

Wszystkie decyzje były dobre, bo musiały takie być. Również ta, żeby zrobić jeden, a w nim wiele. I w nich wiele. Niektóre bez możliwości wpływania na inne. Mniej pracy, a taki sam efekt, i jaka wygoda i oszczędność! Skoro na odpowiedź czekają Pytania, trzeba wykorzystać lawinowo przybywające, uporczywie zdobywane zasoby. Ale i bez odpowiedzi jest bardzo przyjemnie. Z odpowiedziami byłoby jeszcze przyjemniej, ciekawiej i bezpieczniej.

Część 1.

Sieć się plecie. Prawie hierarchia, niekiedy poziomy się przenikają. Światy wyrastają, pączkują nowe, jedne w drugich, jak grona pęcherzyków, rosnące baloniki – czasem ładne i foremne, czasem posklejane, czasem nieregularne i przeniknięte. Ich ścianki są grube, izolują dobrze oddzielając panujące prawa, albo cienkie, niemal niezauważalne. Wszechświaty dzielą się i jednoczą, czasem pękają albo są otwierane i wtedy zawartość się wysypuje.

Są zamknięte, są otwarte. Są skończone, są nieskończone. Są podobne do nadrzędnych albo nie są. Te zupełnie przypadkowe są zwykle niestabilne, są wszędzie, ale niewiele istnieją. Te stabilne istnieją bardziej, i prędzej czy później obijają się o swoje ograniczenia. Niektóre nabywają samoświadomości i świadomości. Wiedzą o "pod", wiedzą o "nad", wiedzą o "obok". Im więcej mają i rozumieją "pod", tym lepiej wyobrażają sobie "nad".

Powstają spontanicznie, powstają celowo. Tworzą sensy i cele, szczytne, prozaiczne, niegodne. Im wyżej, tym przyjemniej, ciekawiej i bezpieczniej. Wiedzą coraz więcej. Wyższe zbierają od niższych, chyba że ingerują albo przenikają. Ale ciągle nie wiedzą... Bo otwarte. Bo nieskończone.

Poczytaj więcej o zagnieżdżonych światach...
Poczytaj więcej o umyśle i świadomości...
Obejrzyj komentarz-film...

A może chcesz przeczytać inne krótkie opowiadanie SF?